Magia prawdziwa i zmyślona. 5 książek o polowaniach na czarownice

Trudno jest dzisiaj dokładnie oszacować, ile osób, głównie kobiet, zostało niegdyś w Europie skazanych na śmierć za czary, ale są to jednak prawdopodobnie dziesiątki tysięcy. Z dzisiejszej perspektywy brzmi to tak absurdalnie, że łatwo takich procesów podśmiewywać. A w sumie nic w tym śmiesznego nie ma, bo to mnóstwo ludzi niesłusznie skazanych na tortury i straszną śmierć. To niezliczone historie o szukaniu w społecznościach kozłów ofiarnych, o wykluczaniu tych "innych", trochę bardziej niezależnych, czasem po prostu o ludzkiej zawiści i małości. Nieraz zdarzało się tak, że jeden proces zaczynał koncert wzajemnych oskarżeń i zbiorową histerię.

Naprawdę, procesy o czary to szalenie ciekawy temat, historycznie i socjologicznie. Mam dla Was pięć książek, które, w ten czy inny sposób, o nich opowiadają.

Wydaje mi się, że czas na wpis o wiedźmach jest podwójnie dobry. Z jednej strony jest jesień, jest październik, a my lubimy się o tej porze roku straszyć. Mamy nawet dokładnie Halloween (albo Dziady, jak wolicie), bo tak długo zeszło mi ze skończeniem tego posta. Czarownice do straszenia pasują, choć w książkach, które dzisiaj przedstawiam straszniejsze są ludzkie uprzedzenia, fanatyzm czy potworność wymiaru sprawiedliwości. Wiele z nich pokazuje, jak polowania na czarownice były sposobem na ujarzmienie niezależnych kobiet, na pokazanie im "miejsca w szeregu". Mona Chollet, o której książce też piszę, że czarownice mogą być teraz symbolem kobiecej siły, mocy, siostrzeństwa. (Podkreśliło mi słowo "siostrzeństwo", "braterstwo" rozpoznaje, no serio!). Czy nie tego teraz potrzebujemy? :)

Czarownice. Niezwyciężona siła kobiet, Mona Chollet

czarownicechollet

Na początku, dla dobrego wprowadzenia w temat, esej. Mona Chollet bardzo ciekawie pisze o procesach czarownic, o ich przyczynach, kulturowym znaczeniu i wpływie na zachodnie społeczeństwo. A potem wykorzystuje to do omawiania współczesnej sytuacji kobiet (często w tym celu odnosi się do polityki, to chyba oczywiste, ale też na przykład do popkultury). Nie ma tu tych czarownic aż tak dużo, jak można by się spodziewać, to bardziej symbol, który pozwala autorce omówić takie tematy jak podejście społeczeństwa do bezdzietności, kobiecej niezależności czy starości. Dużo bardzo ciekawych rzeczy, trafnych spostrzeżeń, czyta się płynne i z zainteresowaniem. Nie muszę się zgadzać z każdą, każdą tezą, ale ogólnie zdecydowanie polecam.

Ja, Tituba, czarownica z Salem, Maryse Condé

jatituba

Podczas słynnych procesów o czary w Salem oskarżono jedną czarną kobietę, Titubę, niewolnicę z Barbadosu. Condé wychodzi od tej postaci, obiera jej perspektywę. To nie jest jednak książka tylko o Salem, bo Tituba opowiada o całym swoim życiu. Jest w jej narracji jakaś ironia, która może trochę rozładowuje napięcie, pozwala nieco łatwiej przełknąć grozę niektórych wydarzeń. Tituba tutaj naprawdę ma pewne nadnaturalne zdolności, a niezrozumienie jej czarownictwa po części wynika z pogardy białych dla jej kultury, z próby wtłaczania czarnych niewolników w chrześcijańskie ramy. To ciekawa książka, która jednak trochę mnie męczyła, mam wrażenie, że nie do końca się zgrywam ze stylem, wrażliwością Condé. Ale myślę, że warto spróbować.

Kobiety z Vardø, Kiran Millwood Hargrave

kobietyzvardo

Potężny sztorm zabija niemal wszystkich mężczyzn w rybackiej wiosce na północy Norwegii. Kobiety muszą radzić sobie same. To musi wcześniej czy później wzbudzić pewne podejrzenia w XVII-wiecznej Norwegii. Tym bardziej, że sztorm ze względu na swoją moc i rzekomą nienaturalność obrasta legendą, a procesy czarownic w tym okresie są w Norwegii, że tak powiem, modne. Książka jest inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, ale, jeśli trochę o historii z Vardø poczytacie, odkryjecie, że Hargrave nie była szczególnie zainteresowana trzymaniem się faktów. To ogólnie przyzwoite czytadło, któremu nie chcę zbyt wiele zarzucać, ale które nie mam też za co chwalić. Dobrze się czyta, o. Poza tym jest to bardzo przeciętna powieść, napisana prostym językiem, dość przewidywalna i schematyczna.

Boginie z Žitkovej, Kateřina Tučková

boginiezzitkovej

A teraz zapraszam do Czech. Książka opowiada o boginiach z Białych Karpat, kobietach, które parały się leczeniem, zielarstwem. Może i magią? Nie jest to tutaj kwestia do końca rozwiązana, możecie sobie sami dopowiedzieć, co o tym bogowaniu myślicie. Fabuła rozgrywa się w XX wieku, więc jest to historia znacznie nowsza i, jak możecie się spodziewać, typowych procesów o czary w tym czasie już się w Czechach nie przeprowadzało. Ale władzy ludowej boginie się nie podobały, a aparat państwowy nie musiał wcale podpalać stosów, by zniszczyć jednostkę, miał na to swoje sposoby. W dużej mierze Boginie z Žitkovej składają się ze sfabrykowanych dokumentów, na przykład właśnie donosów tajniaków zajmujących się Surmeną, boginią i ciotką głównej bohaterki, Dory. Dobry temat, ciekawa forma i konstrukcja. Ogółem bardzo porządne czytadło.

Woda na sicie, Anna Brzezińska

wodanasicie

Zostawiłam Wodę na sicie na koniec, bo chyba najlepiej zapamiętuje się to, co na początku i na końcu? A chcę, żebyście właśnie Wodę na sicie zapamiętali, bo to według mnie najlepsza książka z tej listy, książka, która zasługuje na większe uznanie i popularność. Brzezińska genialnie operuje językiem polskim, to jest świetnie, świetnie napisana powieść. Woda na sicie jest zapisem przesłuchania kobiety o czary. Brzezińska do cna wykorzystuje możliwości, jakie daje niewiarygodny narrator. Czy bohaterka mówi prawdę? Albo - kiedy mówi prawdę? Czy tortury, którym jest poddawana, wymuszają fałszywe wyznania? Czy może zmęczona długim przesłuchaniem, zbliża się w końcu do prawdy? I nie chodzi zresztą o samo bycie lub nie czarownicą, bo bohaterka opowiada o całym swoim życiu, a jest opowieść barwna i niezwykła, a do tego zawiła i pełna ślepych zaułków. Czy jest tu choć jedno słowo, w które możemy wierzyć? Świetnie skonstruowana powieść.

Polecacie jakieś inne książki o czarownicach?

A jeśli chcecie poczytać o kolejnych literackich wiedźmach (i tym razem takich "prawdziwych"!), ale w bardziej rozrywkowej formie, to polecam Wam post Fantastyczna zgadywanka. Rozpoznaj literackie czarownice.