Na skróty. Wrzesień 2017

naskroty wrzesien2017

Miałam fajne wakacje. Trochę pracowałam, ale też całkiem porządnie wypoczęłam. Zwiedziłam sporo miejsc. I wrzesień nawet nieźle wypadł czytelniczo. Nie wiem, czego się spodziewać po następnych miesiącach. Nie będę mieć zbyt wiele czasu, bo wracam na uczelnię (zaczynam magisterkę) i idę do nowej "poważnej" pracy. Z drugiej strony to oznacza też, że będę dużo jeździć komunikacją miejską, a czytanie zawsze na tym zyskuje ;)

Asystent czarodziejki, Aleksandra Janusz

asystent czarodziejki

Vincent jest takim "nieudanym" czarodziejem i od lat pracuje jako asystent potężnej Czarodziejki. Wiedzie spokojne, uporządkowane życie. I nagle... wszystko wywraca się do góry nogami. Asystent czarodziejki pod wieloma względami jest takim "typowym" fantasy, ale jest w nim też trochę niezłych pomysłów i drobnych smaczków, które pozwalają, chociaż częściowo, odskoczyć od schematów. Podoba mi się, że magia jest tu bardzo "naukowa", a żeby czarować trzeba umieć liczyć i znać matematyczne wzory.  Książka jest napisana z przymrużeniem oka, jest w tym lekkość i humor. Zatem - całkiem fajnie, całkiem pomysłowo i całkiem wciągająco... Ale no nie wiem, nie zrobił na mnie Asystent czarodziejki dużego wrażenia. To niezła książka, ale taka, o której pewnie szybko zapomnę. Raczej nie mam ochoty na kontynuację.

A Discovery of Witches (Czarownica), Deborah Harkness

adiscoveryofwitches

Czytałam po angielsku (swoją drogą na polską okładkę nie da się patrzeć). Na podstawie A Discovery of Witches właśnie powstaje serial, głównych bohaterów grają Teresa Palmer i Matthew Goode. Według mnie to jest znakomity casting, aż nie wiem, czy się tym serialem trochę nie jaram, chociaż książka... No właśnie, książka.
To takie urban fantasy, w którym w naszym świecie razem z ludźmi żyją czarownice, wampiry i demony. Główna bohaterka jest czarownicą, trafia na jakiś tajemniczy manuskrypt (który wszyscy chcą dorwać, więc mnóstwo przez to kłopotów) i poznaje przystojnego wampira. Widać, że Harkness ma dużą wiedzę, przede wszystkim o historii i sztuce, i potrafi to wykorzystać. Świat przedstawiony nie jest szczególnie pomysłowy, ale jest taki "porządny", nieźle skonstruowany i pełnowymiarowy, autorka odwołuje się do historii, biologii, genetyki. Momentami bardzo dobrze się bawiłam, polubiłam wielu bohaterów, szczególnie tych z drugiego planu. Pod wieloma względami to powieść, która miała dużą szansę mi się spodobać. Ugh. Naprawdę żałuję, że nie spodobała mi się bardziej.
Bo niestety. Po pierwsze A Discovery of Witches jest też nieznośnie rozwlekłe. Harkness skupia się na opisywaniu drobiazgów, a poza tym zupełnie nie potrafi budować napięcia. A Discovery of Witches to taka fabularna pustka poprzetykana pojedynczymi ważniejszymi wydarzeniami, wcale nie naprawia tego zakończenie. Romans rozwija się w bardzo dziwnym tempie. Zresztą relacja bohaterów wygląda tak, że on ją cały czas ustawia (łącznie z tym, że mówi jej, kiedy ma jeść i spać), a ona się potulnie zgadza, chociaż cały czas jesteśmy przekonywani o tym, jaką to ona jest niezależną kobietą o silnej woli i z własnym zdaniem.
Nie potrafię tej powieści ocenić. Byłam równocześnie wciągnięta i zmęczona. Raz myślałam, "jakie to słabe", zaraz potem "a nie, jest fajnie, świetnie się bawię". Wiele rzeczy mi się w A Discovery of Witches nie podobało, ale właściwie myślę o tej książce z sympatią. Po zakończeniu byłam jednak rozczarowana i stwierdziłam, że nie będę czytać serii dalej, ale aż mi trochę szkoda. Nie wiem, czy mnie jeszcze coś do kontynuacji nie przyciągnie.

Córki Wawelu, Anna Brzezińska

corki wawelu opowiesc o jagiellonskich krolewnach w iext50774976

Bardzo dobre! Bardzo. Anna Brzezińska napisała monumentalną książkę o życiu kobiet w Polsce w XVI wieku. Najwięcej tu oczywiście polskiej rodziny królewskiej, ale poza królewnami spotkamy też zwykłe służki, prostytutki, damy dworu. I Dosię, karliczkę, która staje się wierną towarzyszką jagiellońskich królewien. To literatura faktu, nie powieść, ale historia jest częściowo fabularyzowana. Przede wszystkim takie są losy Dosi, która jest taką naszą przewodniczką po Krakowie i Wawelu. To postać historyczna, ale wiele na jej temat Brzezińska musiała sobie dopowiedzieć. Córki Wawelu czyta się świetnie, książka jest znakomicie napisana i interesująca pod każdym względem. Autorka nie trzyma się chronologii, wydarzenia są poukładane bardziej tematycznie. Ale opowieść jest snuta ze swadą, a Brzezińska z wprawą układa różne historie i tematy w skomplikowany gobelin. Książka ma ponad osiemset stron, a po przeczytaniu miałam wrażenie, że mogłabym dostać więcej. Są tam wciąż wątki, które mogłyby doczekać się rozwinięcia (na przykład losy Katarzyny są opisywane dość dokładnie, natomiast Zofii i Anny już nie tak bardzo; ma to oczywiście uzasadnienie, bo Dosia jedzie z Katarzyną do Finlandii). Nie jest to w żadnym wypadku zarzut - przy takim ogromie materiału należało dokonać jakiejś selekcji. To raczej pochwała - tyle do czytania, a wciąż mało!

Persepolis, Marjane Satrapi

persepolis w iext35538666

Persepolis było świetne. Satrapi pokazuje, jak można bardzo trudne tematy podać w prosty, przystępny sposób. Jak można pisać o wojnie, dyskryminacji, religijnym fanatyzmie w "rozrywkowej", komiksowej formie. To historia dorastania w Iranie w czasie rewolucji islamskiej, opowieść o emigracji i o życiu w opresyjnym państwie. Być może największa siła Persepolis tkwi w cierpkim humorze. Nieraz się śmiałam, choć przecież Satrapi pisze o rzeczach bardzo trudnych. Strasznych. Ale obrazy wojny i rewolucji kontrastują ze zwykłymi problemami i radościami dorastającej dziewczyny. Zestawienie, tak prawdziwe, bywa porażające. Persepolis to inteligentny komentarz polityczno-społeczny i zarazem pełna humoru autobiografia.
Chętnie obejrzę jeszcze film.

POZOSTAŁE WRZEŚNIOWE KSIĄŻKI:

Noc kupały i Żerca Katarzyny Bereniki Miszczuk 

Pisałam o nich w poprzednim na skróty, razem z Szeptuchą.

Tower of Dawn, Sarah J. Maas

WE WRZEŚNIU NA BLOGU TEŻ:

MISJA RETELLING. Czerwony Kapturek opowiedziany na nowo