Przesilenie, Katarzyna Berenika Miszczuk

1 minuta czytania

Wiecie, z tymi bogami to same problemy. A już szczególnie ze Swarożycem.

Przesilenie to czwarty i ostatni tom serii Kwiat paproci, w której Polska nigdy nie przyjęła chrześcijaństwa, mamy wprawdzie XXI w., ale ludzie wciąż wierzą w Świętowita czy Swarożyca. Główna bohaterka w pierwszym tomie przybyła z Warszawy na staż do szeptuchy. Zaplątała się przy okazji w całkiem poważną aferę z bogami, przeżyła ataki kilku słowiańskich demonów i zakochała w Mieszku. Pierwszym.

No i Żerca zakończył się wzorcowym cliffhangerem oraz dramatem na miarę Mody na sukces. Oczywiście już na początku Przesilenia okazuje się, że nie jest tak źle, jak pod koniec Żercy mogłoby się wydawać, ale głównej bohaterce z pewnością nie brakuje kłopotów, o nie.

Gosia, jak pewnie wiecie albo i nie, jest już prawdziwą weteranką w radzeniu sobie ze słowiańskimi demonami i bogami. I tym razem nie jest inaczej, co daje oczywiście autorce sposobność, do wykorzystania słowiańskich wierzeń do stworzenia barwnego świata i rozrywkowej fabuły.

Pomysł, aby współczesna Polska wciąż wyznawała pogaństwo może się wydawać dziwny, ale Miszczuk zaskakująco dobrze to rozgrywa. Jakoś to wszystko wypada barwnie i zgrabnie, interesująco są opisane kolejne obrzędy, które nie zdają się wcale gryźć z współczesnym światem. Szkoda, że nie wychyliliśmy nosa z Polski - Miszczuk sprytnie po prostu omija temat tego, jak wygląda reszta Europy i świata (a szkoda). No bo jeśli dookoła wyznawałoby się chrześcijaństwo, to w tę pogańską Polskę już w ogóle nie dałoby się uwierzyć.

Czy to romans? Czy fantasy? Widzicie, kolejne części serii już dwa razy wygrały plebiscyt Lubimy czytać w kategorii fantasy. I za każdym razem widziałam narzekania pod hasłem “to romans, jak w ogóle te książki znalazły się w tej kategorii?“. Otóż powieść może być i romansem, i fantasy, bo dlaczegóż by nie (i wtedy w takim plebiscycie musi trafić do którejś kategorii). Wydaje mi się zresztą, że Miszczuk całkiem wdzięcznie łączy oba gatunki, a wątek miłosny wcale nie dominuje nad książką. Nie jest też może jakoś bardzo fascynujący, bo też Mieszko nie wydaje mi się szczególnie interesującym bohaterem romantycznym… Ale nie męczy, nie przytłacza, a mnie i tak się wydaje, że ważniejsze dla fabuły jest poradzenie sobie z tymi wszystkimi bogami, demonami i przepowiedniami.

Kwiat paproci to seria lekka, uroczo niepoważna, głupiutka, ale bez pretensji, przyjemnie wciągająca. Od początku do końca świetnie się przy niej bawiłam. A Przesilenie jest dobrym zakończeniem - Miszczuk udaje się ładnie pozamykać wątki, a sam finał jest pełen niespodzianek i całkiem ekscytujący.

ultramaryna