-
"Wizja lokalna" Stanisław Lem
2 minuty czytaniaWiecie, czym są sepulki? Cóż, ja też nie. I pewnie nikt się już nie dowie (chyba, że chodzi o skamieliny mezozoicznych owadów nazwane tak na cześć Lema). Te tajemnicze obiekty pojawiły się w „Dziennikach gwiazdowych” i są wspominane także w „Wizji lokalnej”. A ja po raz kolejny czytam Lema i znów jestem pełna podziwu. Pal sześć te sepulki. Bo choć kwestia ich przeznaczenia może być bardzo intrygująca, to jednak „Wizja lokalna” daje nam okazję do o wiele głębszych rozważań.Ijon Tichy wybiera się
-
"Śmierć i trochę miłości" Aleksandra Marinina
2 minuty czytaniaKiedy ja ostatnio przeczytałam jakiś kryminał? Hmm… nie wiem, ale na pewno dawno. Trafiały się książki, które można by podpiąć pod ten gatunek, ale trzeba przyznać, że od co najmniej półtora roku do kryminałów mnie w ogóle nie ciągnęło. A to dlaczego? Wcześniej przecież trochę czytałam. I co? Znudziły mi się? Stwierdziłam, że to jednak nie mój typ literatury? A może uznałam, że szkoda czasu? Szczerze mówiąc, sama nie wiem. Ale wreszcie się przełamałam i kryminał przeczytałam – dość typowy, ale
-
"Cztery życia wierzby" Shan Sa
2 minuty czytaniaCztery oblicza Chin: cztery różne rzeczywistości, cztery różne okresy w historii. W tej niewielkiej książce wiele je łączy: naznaczeni smutkiem i samotnością bohaterowie, którzy poszukują się nawzajem po omacku, śmierć i reinkarnacja, piękno słów, którymi opowiada autorka. I jeden ważny symbol – wierzba.Książka jest podróżą przez Chiny. Każde opowiadanie mówi o ludziach, żyjących w innych czasach. Zaczynamy od Czong Yanga, który w XV wieku marzy o zdaniu cesarskiego egzaminu, zdobyciu
-
Wyzwania, wyzwania...
0 minut czytaniaOstatnio pojawiło się tyle wyzwań literackich, że biedny bloger może się poczuć zagubiony. Które wybrać, żeby nie przesadzić i móc wszystkim podołać? Zgłosiłam się do trzech. Odpuściłam sobie “Od zmierzchu do świtu” i “Papierowy zwierzyniec” (bo ani na półce, ani na liście nie mam zbyt wielu pasujących książek), a także jeszcze bardziej kuszące “Reporterskim okiem”. O ile chętnie czytałabym więcej reportaży, to wiem, że gorzej byłoby z recenzjami. Po prostu wolę pisać o literaturze pięknej.
-
"Książę mgły" Carlos Ruiz Zafón
2 minuty czytaniaZafón wypracował już sobie taką pozycję, że każda książka podpisana jego nazwiskiem, cokolwiek by to nie było, sprzeda się jak świeże bułeczki. Nie jestem jego fanką – „Cień wiatru” mi się po prostu podobał, nic więcej. „Księcia mgły” czyta się, by znowu poczuć tę cudowną atmosferę, w nadziei ponownego zanurzenia się w onirycznym świecie prozy hiszpańskiego pisarza. Czy debiutancka powieść Zafóna spełni te oczekiwania? Pod pewnymi względami na pewno tak, bo ta książeczka ma w sobie specyficzny