Obrazki na ekranie, czyli co czytać na Webtoon

4 minuty czytania

Nie tak dawno wpadłam jak śliwka w kompot w komiksy na Webtoon. Dla mnie to była zupełna nowość - ładna strona, która oferuje mi dużo dobrych komiksów za darmo (czytanie komiksów na papierze jest jednak drogie albo uciążliwe, jeden zeszyt bardzo szybko się kończy). I tak, zdaję sobie sprawę, że to nie jedyna strona/aplikacja, na której można czytać komiksy online - ale to pierwsza, na którą trafiłam i na której się zadomowiłam. Ja zresztą jestem wciąż komiksowo-mangowym świeżaczkiem, jeśli więc macie jakieś wskazówki, jak czytać, jeśli znacie inne takie strony warte polecenia - piszcie.

Webtoon to strona koreańska, ale jest też kilka innych wersji językowych, w tym angielska. Jest też sekcja z fanowskimi tłumaczeniami, więc niektóre historie możecie znaleźć też po polsku - widziałam, ale nie próbowałam sama. Można czytać na komputerze, ale polecam raczej aplikację i komórkę. Większość komiksów jest ewidentnie przystosowana raczej do urządzeń mobilnych i na nich lepiej wygląda. Aplikacja też przyśle powiadomienie o nowym odcinku.

True Beauty

Od tego wszystko się zaczęło. A dla głównej bohaterki zaczyna się, gdy odkrywa tajniki makijażu - i w nowej szkole nagle okazuje się, że może być atrakcyjna i popularna. Trafiłam na True Beauty jakoś zaraz po tym, gdy kupiłam sobie pierwsze w życiu cienie do powiek (serio) i jakoś tak… ten opis mnie rozbawił. W każdym razie to uzależniające guilty pleasure - niby nic specjalnego, ale nie mogłam przestać czytać. Doceniam też humor i jakiś taki dystans w tym wszystkim (na przykład okazyjne wykorzystywanie memów).

Lore Olympus

Lore Olympus to złoto, złoto w najczystszej postaci. Przede wszystkim to historia Persefony i Hadesa, w tle rozgrywają się jednak także inne wątki znane z greckiej mitologii (na przykład Eros i Psyche). Jesteśmy na Olimpie, ale jest to Olimp uwspółcześniony - wszystko w tej wizji gra jednak doskonale. Rysunki są w oryginalnym stylu, a kolory są przecudowne, niektóre plansze (tak się mówi?) wyglądają przepięknie. Podsumowując - to bez dwóch zdań mój ulubiony komiks ze wszystkich, które odkryłam na Webtoon, perełka.

Edith

Myślałam, że w pewnym momencie wszyscy wokół doszli do konsensusu i uznali, że nie znoszą trójkątów miłosnych. Może doszli tylko w moim kawałku popkultury, a może to już przeszłość - w każdym razie na Webtoon chyba uwielbia się trójkąty. Pod pewnymi względami więc to komiks podobny do True Beauty (i pewnie do wielu innych komiksów na Webtoon, ale nie wszystkie znalazłam) - mamy trochę zagubioną główną bohaterkę, wokół której kręci się dwóch gości Edith wydaje się jednak jakoś tak troszkę dojrzalsza - bohaterka jest starsza, dramy też są jakieś takie poważniejsze (no, trochę). I rysunki są prześliczne.

The Wrath and the Dawn

To adaptacja powieści młodzieżowej, którą w sumie bardzo lubię (wyszła po polsku jako Gniew i świt), więc nie trzeba mnie było przekonywać. To taki romansowo-przygodowy retelling historii Szeherezady z Księgi tysiąca i jednej nocy. Na razie komiks jest bardzo wierny powieści, więc cliffhangery, którymi autorzy komiksów lubią kończyć swoje rozdziały tutaj na mnie aż tak nie działają - wiem, co będzie dalej. Niemniej czyta mi się to całkiem przyjemnie i będę kontynuować.

My Dear Cold-Blooded King

Jedyna rzecz tutaj, którą porzuciłam i jestem pewna, że do niej nie wrócę. Chciałam spróbować jakiegoś fantasy, ale spudłowałam z My Dear Cold-Blooded King. Główna bohaterka z jakichś wydumanych powodów trafia na cesarski dwór - cesarz jest strrrasznie groźny i rzadko pokazuje się publicznie, więc Mei nie wie, jak wygląda. Zaraz wokół niej na dworze zaczyna kręcić się dwóch facetów i szybko podejrzewamy, że któryś z nich musi być cesarzem. Który - nie wiemy i ta zagadka zdołała mnie przez jakiś czas zatrzymać przy tej serii. Straciłam zainteresowanie krótko po tym, jak została rozwiązana. O ile faktycznie została rozwiązana, bo nie zdziwiłabym się, gdyby za pięćdziesiąt odcinków okazało się, że ktoś czytelnika i bohaterkę cały czas robił w konia. Nieważne, bo uznałam, że nieszczególnie mnie to już interesuje. Dużo w My Dear Cold-Blooded King nielogiczności, kreowania sztucznie dramatycznych sytuacji… No po prostu to takie napompowane, źle napisane, tanie romansidło, które szybko przestało sprawiać mi frajdę i zaczęło męczyć.

Let’s Play

A tutaj jeszcze czytam i jestem zdecydowanie bliżej początku niż końca. Nooo, to jest kolejna współczesna historia o trochę zagubionej w świecie dziewczynie i właśnie zaczął się kształtować trójkąt miłosny… Zaczęłam w dużej mierze dlatego, że główna bohaterka jest programistką. Pisze gry i sama też gra, klimat trochę więc taki… nerdowski. To kolejne głupotki podobne do True Beauty czy Edith, ale… też mi dobrze wchodzą. No i ujął mnie ostatnio cudowny meta żart - bohaterka zastanawiała się, czy jest w jakimś tanim komiksie, bo wokół niej nagle pojawiło się kilku facetów z nagimi klatami… No cóż :>

Moje czytanie na Webtoon trochę zmieniło na razie dynamikę - na początku dość szybko zbingowałam kilka serii. Tylko że żadna z tych serii się jeszcze nie skończyła - nowe odcinki wychodzą raz w tygodniu. Wolałam, szczerze mówiąc, bingowanie, bo odcinki raczej nie są długie i na rozwiązanie jednego, nawet niezbyt rozbudowanego wątku, trzeba czekać tygodniami. Ma to jednak swoje plusy, bo już trochę przyzwyczaiłam się do czytania webtoonów do śniadania - bardzo uprzyjemnia mi to początek dnia, muszę sobie chyba jeszcze tylko znaleźć serie, które wychodzą w czwartki, piątki i soboty, żeby zapełnić sobie cały tydzień… ;)

Ale, jak widzicie, wpadłam trochę w romansowo-trójkątowe getto, jeśli znacie na Webtoon jakieś inne komiksy warte polecenia, to będę wdzięczna za wskazówki.

ultramaryna