Na skróty. Listopad 2021

Czekały na Was pod poduszką jakieś książki? U mnie akurat nie, ale liczę na Mikołaja w Wigilię ;)

Mexican Gothic, Silvia Moreno Garcia

mexican gothic

Kuzynka Naomi niedawno wyszła za mąż i wyjechała, by zamieszkać z nowym mężem, ale przysyła do rodziny dziwny, niepokojący list. Naomi ma zbadać sprawę i jakoś pomóc Catalinie, więc wybiera się w odwiedziny. I trafia do mrrrrocznego domu pełnego dziwnych ludzi. W pobliskim miasteczku na temat rodziny Doylów i samego domu krążą różne opowieści, a i sama Naomi szybko zaczyna zauważać niepokojące rzeczy.

Im dalej w las, tym robi się dziwniej, ale też fabuła mocniej wciąga, a sam finał jest już naprawdę emocjonujący. Moreno Garcia tworzy w swojej powieści fajny klimat, zgrabnie bawi się motywami powieści gotyckiej, ale ma też własne, oryginalne pomysły. Strachu tu może nie ma, ale nie wiem, kiedy ostatnio naprawdę bałam się przy horrorze i sama nie wiem, czy bym chciała. Dobra rozrywka.

Rzeczy osobiste, Karolina Sulej

rzeczy osobiste

Przyznam, że myślałam, że mam trochę dość tematów związanych z II Wojną Światową i Zagładą. Że się już naczytałam, wystarczy. Ale wiecie, czasem dobrze jest spojrzeć na rzeczy z innej perspektywy. Może tych nowych perspektyw potrzebujemy, żeby nie zapomnieć? Rzeczy osobiste opowiadają o nazistowskich obozach ze szczególnym uwzględnieniem wartości materialnych. Jest tu o przedmiotach, które pomagały przetrwać, jest o tych, które pozwalały pamiętać o swoim człowieczeństwie. Jest o modzie, o ubraniach, o tych odbieranych po wjeździe do obozu, o tych noszonych podczas uwięzienia i po wyzwoleniu. Ale nie brakuje też w tym człowieka i ludzkich historii. Bardzo dobra książka, świetnie się jej słuchało.

W ciemnej dolinie, Robert Kolker

w ciemnej dolinie

Świetny reportaż na fascynujący temat. Gdy siadałam do czytania, zdałam sobie sprawę, jak niewiele wiem o schizofrenii. Ale w sumie nic w tym dziwnego, skoro i naukowcy wciąż wiedzą za mało, wciąż się uczą. W ciemnej dolinie to właśnie historia niełatwych badań nad tą chorobą. Nie jest to jednak opowieść sucha i bezosobowa, bo w centrum mamy przejmującą historię prawdziwej rodziny - schizofrenia dotknęła sześcioro z dwanaściorga dzieci Galvinów. I właśnie badanie przypadków wśród osób tak blisko spokrewnionych bardzo pomogło w ustaleniach na temat choroby. To reportaż rzetelny i dobrze napisany, ale też poruszający. Galvinów śledzimy przez długie lata, w tym czasie zmieniają się sposoby leczenia, hipotezy co do źródeł choroby, ale też amerykańskie społeczeństwo. Naprawdę dobra rzecz.

Gdybym miała twoją twarz, Frances Cha

gdybym miala twoja twarz

Mam wrażenie, że Franes Cha chciała złapać kilka srok za ogon, przedstawić tak dużo problemów kobiet w Korei, jak tylko się da. Wygórowane standardy piękna i nacisk na wykonywanie operacji plastycznych, przemoc w rodzinie, prostytucja, rozwarstwienie społeczne, nierówności w traktowaniu kobiet i mężczyzn, poronienia, trudności z uzyskaniem urlopu macierzyńskiego… Wszystko to tutaj jest, przedstawione przez pryzmat losów kilku bohaterek. A to nie jest długa powieść i efekt jest taki, że po większości tych spraw powieść się prześlizguje, żadna postać nie zostaje wystarczająco pogłębiona, żaden wątek nie wzbudza dużych emocji. Zupełnie na siłę wydaje się wciśnięta tutaj Wonna - tak, jakby ta powieść o kobietach w Korei nie mogła być pełna i reprezentatywna bez perspektywy mężatki starającej się o dziecko. Więc jest i Wonna, ma może dwa rozdziały, jej powiązanie z innymi dziewczynami wydaje się naciągane, ale jest.

Czyta się dobrze, czegoś można się dowiedzieć, nad czymś zastanowić, ale przypuszczam, że bardzo szybko o tej powieści zapomnę. Bo taka jest - przyzwoita, poprawnie, ale prosto napisana, na ważny temat, niezła, ale bez błysku.

I szybka przebieżka przez romans, bo naczytałam się dużo w tym miesiącu i szkoda tak cały czas te romansidła pomijać i udawać, że nie czytam: The Love Hypothesis Ali Hazelwood to akurat romans współczesny, w dodatku chyba jeszcze z końca października, ale może najlepszy w tym roku, romkom w środowisku akademickim, uroczy i zabawny. Polecam. Nie poświęcajcie ani minuty uwagi Her Night With the Duke Diany Quincy, coś tam mocno nie grało. When a Scot Ties the Knot (Wymarzony narzeczony) to nie jest najlepsza Tessa Dare (świetny pomysł, trochę brak pomysłu na rozwinięcie), ale to wciąż Tessa Dare. What Happens in London (Co słychać w Londynie) to z kolei niezła Julia Quinn, urocza i zabawna. Lord of Fire (Diaboliczny lord) Gaelen Foley chyba bywa problematyczny, ale szczerze mówiąc najlepiej bawiłam się, gdy wyglądało na to, że bohater urządza orgie w piwnicy^^. Potem się okazało, że to tylko taka przykrywka, z nienawiści zbyt szybko zrobiła się miłość i trochę to zdziadziało. Ale wciągnęłam się i na pewno pójdę do biblioteki po Lord of Ice xD Charming the Prince (Cisza) Teresy Medeiros to przy okazji średniowieczny retelling Kopciuszka. Całkiem zabawny i pomysłowy. A, i jeszcze był romans fantasy, Phoenix Unbound Grace Draven, lepszy niż się spodziewałam (Radiance tej samej autorki podobało mi się zdecydowanie mniej), z nawet nieźle zarysowanym światem przedstawionym i fajnymi bohaterami.