Czytam Europę. 5 książek z różnych zakątków kontynentu

W maju ruszyłam z wyzwaniem „Czytam Europę”, które miało na celu promowanie czytania książek pochodzących z mniej znanych, przynajmniej literacko, części Europy. Wyzwanie planowo skończyło się 16 sierpnia, dołączyło się kilka osób (dziękuję!). Strony nie zamierzam jednak zamykać, bo tak naprawdę myślę, że warto nasze czytelnicze horyzonty poszerzać zawsze, bezterminowo. Będę starała się dodawać od czasu do czasu nowe książki. A jak mi się będzie bardzo kiedyś nudzić (hah), to może dodam kolejne kontynenty? Może...

Okej, prawda jest taka, że ja nie umiem w social media. No nie i koniec, po prostu za rzadko myślę o tym, że chcę się czymś podzielić ze „światem”. Zazwyczaj zresztą nie przeszkadza mi to wcale, ale myślę, że gdybym była bardziej systematyczna z „promowaniem” wyzwania, to zatoczyłoby szersze kręgi. Może trochę szkoda. Ale ja swoje wyzwanie zakończyłam sukcesem - przeczytałam 5 bardzo dobrych książek z krajów, których literatur do tej pory nie znałam.

Jeśli czytacie moje comiesięczne „Na skróty”, to trochę się tu powtarzam, o niektórych z tych książek już pisałam ;)

Bułgaria - Fizyka smutku, Georgi Gospodinow

fizykasmutku

Powtarza się tu motyw minotaura, a sama książka jest jak labirynt. Nigdy do końca nie wiadomo, dokąd zaprowadzi, bo fabuła skręca ciągle w coraz to nowym kierunku. Jeśli w ogóle możemy mówić o fabule, bo jest w tym coś z historii rodzinnej, ale jest też coś z eseju, a Georgi Gospodinow pisze urwanymi, często pozornie niełączącymi się, fragmentami. A jednak ostatecznie wszystko układa się w całość. Trudno powiedzieć, o czym Fizyka smutku właściwie jest, bo zdaje się być o wszystkim. Choć może najbardziej o czasie, bo Gospodinow nie tylko dużo się tu nad czasem zastanawia, ale też cała jego powieść to swoista kapsuła czasu, próba zatrzymania przeszłości. To mądra, zaskakująca książka, którą się czyta z dużą przyjemnością. Dużo tutaj trafnych obserwacji, dużo pięknych zdań. W sumie jedna z najciekawszych rzeczy przeczytanych w tym roku.

Ukraina - Internat, Serhij Żadan

internat

Internat jest nominowany do tegorocznego Angelusa. Innych książek z puli nie czytałam, ale... Internat jest tak dobry, że mogłabym na niego postawić jakieś pieniądze.

Internat to wstrząsający obraz takiej cywilnej, zwykłej wojny. Główny bohater nie interesuje się polityką, stara się być bezstronny, wiadomości nie ogląda ani nie czyta. No i właśnie przez ten brak zainteresowania ładuje się pewnego dnia w sam środek frontu. Trywialna w innych okolicznościach wyprawa po siostrzeńca do pobliskiego miasta staje się kilkudniową walką o przetrwanie. To trochę taka powieść drogi - i nieważne, że ta droga nie ma zbyt wielu kilometrów. Żadan wnikliwie obrazuje spotykanych przez Paszkę ludzi i objęte zbrojnym konfliktem miasto, które zamienia się w jakiś śmiertelny tor przeszkód. No i okazuje się, że ta bezstronność to mit, bo jak być bezstronnym, kiedy wojna z butami wchodzi ci do domu? Nawet jeśli nie bardzo wiadomo, kto jest „wasz”, kto „nasz” i jaki w tym wszystkim jest sens. Bardzo dobra, mocna, świetnie napisana powieść.

Islandia - Blizna, Auður Ava Ólafsdóttir

blizna

Główny bohater niedawno się rozwiódł, przy okazji dowiedział się, że jego dorosła już córka tak naprawdę jego córką nie jest... No i stracił cel w życiu. Rozważa samobójstwo, ale nie chce też sprawiać rodzinie zbyt dużo problemów, więc wyjeżdża. Wyjeżdża w miejsce, w które nikt, kto nie musi, nie wyjeżdża, takie, które dopiero co widziało wojnę. Blizna jest bardzo dobrze napisaną, poruszającą książką, która opowiada o samotności, depresji, chęci bycia potrzebnym... Zastanawiam się tylko, czy w zakończeniu autorka nie idzie trochę za bardzo na fabularną i psychologiczną łatwiznę. Mam wątpliwości, ale na szczęście jest to wciąż finał częściowo otwarty, więc i nie aż tak oczywisty.

Grecja - Dendryty, Kallia Papadaki

dendryty

Prawdopodobnie czytaliście w szkole Antygonę, Króla Edypa czy chociaż fragmenty Odysei. Ale mieliście kiedyś do czynienia z literaturą nowogrecką?

Bardzo dobrze napisana historia greckich imigrantów w USA. Akcja rozgrywa się dwóch planach czasowych - w latach 20. i 70., a jej miejscem jest Camden w New Jersey. Camden przez lata mocno podupadło - był czas, gdy świetnie się rozwijało, ale już od dawna ludzie z niego uciekają, jest jednym z najuboższych miast w Stanach. No i Dendryty są trochę taką opowieścią o upadku tego amerykańskiego snu, o ludziach, którzy przybywają do USA pełni nadziei na lepsze życie, a kilkadziesiąt lat później ich dzieci zastanawiają się, czy nie lepiej jednak wrócić do kraju rodziców, bo w Stanach mają coraz gorsze perspektywy. Ale Kallia Papadaki nie tylko o ekonomicznych bolączkach pisze, jest dobrą obserwatorką rzeczywistości, tworzy pełnowymiarowych bohaterów, o których mądrze pisze. Narracja jest ciekawa, fragmentaryczna, rozgałęziająca się na coraz to nowe opowieści. Dobra rzecz.

Cypr - Album z opowieściami, Antonis Georgiou

albumzopowiesciami

Właściwie Cypr pod względem geograficznym nie jest w Europie. Należy za to do Unii Europejskiej... Jakoś tam więc się liczy :D

Książka jest dokładnie tym, na co wskazuje tytuł - zbiorem luźnych opowieści, takich, które można opowiadać z rodziną nad albumem, wspominając losy przyjaciół i krewnych. Przy okazji możemy się trochę dowiedzieć o trudnej historii Cypru. Fabuła meandruje i płynie trochę bez celu - taka forma może dobrze działać, jeśli autor ma dar opowiadania i umie pisać. Tego drugiego autorowi nie sposób odmówić, ale jednak... nie zdołał ten Album z opowieściami utrzymać mojej uwagi. Tytułowe opowieści pozostały takimi prywatnymi historiami, które interesują tylko tych bezpośrednio zaangażowanych. To nie jest zła książka, ale czegoś w niej zabrakło.

Tym samym niemal zrealizowałam swój plan z początku wyzwania. Niemal, bo Słowację i Zdarzyło się pierwszego września zamieniłam na Grecję i Dendryty. Ze Słowacją mi jakoś nie szło, bo Zdarzyło się... zostawiłam po kilku stronach, zaczęłam też horror Szczelina, ale nie wiem, kogo chciałam oszukać, horror to nie mój gatunek i tę książkę zostawiłam po około 20%. Macie jakąś ciekawą książkę ze Słowacji do polecenia?